poniedziałek, 1 lipca 2013

478/ Dość użalania się nad sobą...

Powiadają, że "tonący brzytwy się trzyma"... Ja wprawdzie nie tonę, ale ostatnio chodzę dość sfrustrowana z powodu braku materiałów do tworzenia :/ I po raz kolejny "sieciowe" koleżanki podtrzymywały mnie na duchu, ale także przypomniały, że już przecież przerabiałam kilkanaście prac z udziałem recyklingu. To prawda, więc trochę ze wstydu, że użalam się nad sobą, a po części z pragnienia zrobienia czegoś, powstał "lipcownik"... Jako że dzisiaj pierwszy dzień lipca, postanowiłam zrobić scrapbookingową kartę kalendarzową- i tak powstał "lipcownik" który oddziela w moim pamiętniku poprzednie miesiące...
Pocięłam stronę z lipcem kalendarza ściennego i pokroiłam kolorowy brystol w nieco większe kwadraciki, które posłużyły jako "tło" dla poszczególnych dni...


 ...na stronie pamiętnika punktami zaznaczyłam miejsca, w które wklejałam po kolei kwadracik z brystolu  kwadracik z datą...


...następnie przyozdobiłam elementami z recyklingu niektóre dni mojego "lipcownika", a na sąsiadującą z nim stronę nakleiłam rycinę z makami, myśl wyciętą z jakiegoś katalogu i cyferki z kalendarza...


...tu dwie ze sobą sąsiadujące strony pamiętnika...


...tak wygląda w tej chwili zamknięty pamiętnik...


...tu jego okładka wykonana na bazie sztywnej okładki ze starej książki...


...i w przybliżeniu...


...od ciągłego wklejania najróżniejszych "papierowych" pamiątek, pamiętnik nie przypomina już księgi, lecz opasłe, niedomykające się tomisko- a to dopiero pół roku :) nie chcę myśleć o jego wytrzymałości

8 komentarzy:

  1. o matko:) Ale się napracowałaś, a efekt genialny:) Jeśli brak Ci materiałów do tworzenia, zapraszam na moje Candy- do wygrania dużo wycinanek. Pozdrawiam ikartki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna robota! Niezwykle czasochłonna:)
    Solidne tomisko, na pewno wytrzyma do końca roku:)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. A nie mówiłam, że z "niczego" stworzysz cuda? :) Fantastycznie Ci to wyszło i w ogóle świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna pamiątka na lata...do której warto wracać;) Pozdrawiam Cię serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  5. PAMIĘTNIK - jest świetny!
    Wygląda zupełnie jak mój przepiśnik :))), tylko, obecnie ja już nie wklejam z braku kartek tylko wkładam...;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie- takoż samo wyglądają przepiśniki- pękają w szwach od wklejania przepisów. Ja odeszłam od tradycyjnego przepiśnika- kupiłam segregator, koszulki i wrzucam w nie przepisy. Niegdy jednak nie zdążyłam oskrapować okładkę- no cóż: szewc podobno bez butów chodzi jak krawiec bez guzików :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Jadziu.. bardzo mi miło, że trafiłaś na mój skromny blog i za Twój komentarz... Tak, Kochana, Ty możesz wiedzieć po części co czuję... Wiesz, ogólnie mój blog jest o szczęsliwości...ale tamten post po prostu czułam, że muszę.
    Dzięki Twoim odwiedzinom trafiłam do Ciebie. Jestem pod wrażeniem. Świetne rzeczy tworzysz! Będę zaglądać, bo już sobie dopisuję Twój blog do obserwacji i do mnie na stronkę! :)
    Z całych sił tulę Cię i życzę ZDROWIA! Jeśli sobie życzysz, także pomodlę się o Ciebie. Moc pozdrowień i wpadaj do mnie, jak najczęściej.
    Uściski!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

3281/ Recyklingowe warsztaty...

  Warsztaty odbyły się zeszłej środy w Bibliotece Głównej po wakacyjnej przerwie. Tworzyliśmy przestrzenną jesienną pracę... Po powrocie z ...