Pocięłam stronę z lipcem kalendarza ściennego i pokroiłam kolorowy brystol w nieco większe kwadraciki, które posłużyły jako "tło" dla poszczególnych dni...
...na stronie pamiętnika punktami zaznaczyłam miejsca, w które wklejałam po kolei kwadracik z brystolu kwadracik z datą...
...następnie przyozdobiłam elementami z recyklingu niektóre dni mojego "lipcownika", a na sąsiadującą z nim stronę nakleiłam rycinę z makami, myśl wyciętą z jakiegoś katalogu i cyferki z kalendarza...
...tu dwie ze sobą sąsiadujące strony pamiętnika...
...tak wygląda w tej chwili zamknięty pamiętnik...
...tu jego okładka wykonana na bazie sztywnej okładki ze starej książki...
...i w przybliżeniu...
...od ciągłego wklejania najróżniejszych "papierowych" pamiątek, pamiętnik nie przypomina już księgi, lecz opasłe, niedomykające się tomisko- a to dopiero pół roku :) nie chcę myśleć o jego wytrzymałości
o matko:) Ale się napracowałaś, a efekt genialny:) Jeśli brak Ci materiałów do tworzenia, zapraszam na moje Candy- do wygrania dużo wycinanek. Pozdrawiam ikartki.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPiękna robota! Niezwykle czasochłonna:)
OdpowiedzUsuńSolidne tomisko, na pewno wytrzyma do końca roku:)
Pozdrawiam cieplutko!
A nie mówiłam, że z "niczego" stworzysz cuda? :) Fantastycznie Ci to wyszło i w ogóle świetny pomysł :)
OdpowiedzUsuńŚwietna pamiątka na lata...do której warto wracać;) Pozdrawiam Cię serdecznie:))
OdpowiedzUsuńojej, ale fajny!!!! :D
OdpowiedzUsuńPAMIĘTNIK - jest świetny!
OdpowiedzUsuńWygląda zupełnie jak mój przepiśnik :))), tylko, obecnie ja już nie wklejam z braku kartek tylko wkładam...;)))
No właśnie- takoż samo wyglądają przepiśniki- pękają w szwach od wklejania przepisów. Ja odeszłam od tradycyjnego przepiśnika- kupiłam segregator, koszulki i wrzucam w nie przepisy. Niegdy jednak nie zdążyłam oskrapować okładkę- no cóż: szewc podobno bez butów chodzi jak krawiec bez guzików :) Pozdrawiam :)
UsuńJadziu.. bardzo mi miło, że trafiłaś na mój skromny blog i za Twój komentarz... Tak, Kochana, Ty możesz wiedzieć po części co czuję... Wiesz, ogólnie mój blog jest o szczęsliwości...ale tamten post po prostu czułam, że muszę.
OdpowiedzUsuńDzięki Twoim odwiedzinom trafiłam do Ciebie. Jestem pod wrażeniem. Świetne rzeczy tworzysz! Będę zaglądać, bo już sobie dopisuję Twój blog do obserwacji i do mnie na stronkę! :)
Z całych sił tulę Cię i życzę ZDROWIA! Jeśli sobie życzysz, także pomodlę się o Ciebie. Moc pozdrowień i wpadaj do mnie, jak najczęściej.
Uściski!!!!!