Dzisiejszy spacer przyniósł niespodziankę i zagadkę... Idę sobie aleją spacerową przez park; dzieci śpią w wózeczku. To dla mnie chwila wytchnienia i obserwacji otaczającej natury. W pewnym momencie mój wzrok przyciągnął intensywnie niebieski kolor "zawieszony" na krzewie. Kie licho, myślę sobie, papierek od słodyczy?... Nie znam, ja, łasuch na słodycze; nie przypominam sobie... Zatrzymałam się, by się przyjrzeć.
Ale to po drugiej stronie rzeczki, więc jak to zrobić ze slabym wzrokiem? A tu jak na złość zapomniałam aparatu, na którym mam opcję przybliżania zdjęć. Nagle poruszenie, przeskok na drugą gałązkę a za chwilę odlot; to ptaszek maleńki z pomarańczowym brzuszkiem. Przyznam się, że pierwszy raz w życiu widziałam ptaka o takim intensywnym ubarwieniu. Zdążyłam zrobić jedno zdjęcie komórką, ale to nie to, co aparatem- oto ono.
Widać go w samym centrum zdjęcia ;))
Kto odpowie, jaki to ptak? (ja przejrzę internet, bo ciekawość mnie z żera)
Poza tym miałam ochotę na kilka zdjęć kryształków zmarzniętej rosy ;)
W nocy był przymrozek, toteż krople rosy, a właściwie opadającej mgły,
przemienił w połyskujące, w pierwszych promieniach słońca, kryształki.
By oddać piękno chwili, narobiłam mnóstwo zdjęć, by było z czego wybierać dla Was ;)
I na zakończenie wspomniana w tytule wyliczanka mojej dwu i pół letniej wnusi:
tata, mama, Natan, Oskar, Ola...
...i tak w kółko:
tata, mama, Natan, Oskar, Ola ;) <3
Pozdrawiam Was, moi mili, serdecznie <3
Jadwiga
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)